Życzę Panu, by kiedyś choć w promilu dorównał Siostrze Chmielewskiej

Siostra Małgorzata Chmielewska powinna być każdego dnia chwalona za swoją miłość do bliźniego, za to, że przez lata oddaje życie ubogim, chorym i bezdomnym…
A co widzimy?
Wystarczyło, że odważyła się skomentować absurdalne weto prezydenta i już prawa strona wali w nią jak w bęben…
Naprawdę to ma być temat – czy jest formalnie siostrą zakonną? A nie to, ilu ludziom uratowała życie? Ilu dała dach nad głową, jedzenie, nadzieję? Czy naprawdę jej śluby formalne mają większe znaczenie niż jej codzienne śluby miłości, miłosierdzia i służby?
Dlaczego nienawiść i złośliwość mają przykrywać prawdę o człowieku, który robi dla innych więcej niż całe zastępy krzykaczy?
To już nie Ewangelia, to czysta hipokryzja…