Nauczyć się cieszyć Polską

Dojrzała duma nie polega na tym, że przestajemy widzieć problemy. Przeciwnie, tylko niedojrzała duma potrzebuje ślepoty. Tylko ona udaje, że skoro coś jest nasze, to musi być dobre. Duma dojrzała jest bardziej wymagająca. Pozwala powiedzieć: to, co zbudowaliśmy, ma wartość, ale właśnie dlatego powinniśmy troszczyć się o więcej. Nie dlatego, że Polska jest beznadziejna, ale dlatego, że zasługuje na lepsze instytucje. Nie dlatego, że wszystko jest źle, ale dlatego, że wiele rzeczy już pokazało, iż potrafimy działać skutecznie.
Piękno, którego nie umiemy zobaczyć
Żyjemy w kraju, który często sam siebie nie lubi. W kraju, w którym narzekanie stało się niemal odruchem, a krytyka bywa traktowana jako podstawowy dowód przenikliwości. Jeśli coś działa, przyjmujemy to jako oczywistość. Jeśli coś się zmieniło, szybko przestajemy to zauważać. Jeśli coś się udało, natychmiast dopowiadamy: ale przecież gdzie indziej jest lepiej. I oczywiście, bardzo często jest lepiej. W wielu obszarach Polska nadal pozostaje krajem niedokończonej modernizacji, niespełnionych obietnic, nierówno rozłożonych szans i instytucji, które zbyt często zawodzą wtedy, gdy człowiek najbardziej ich potrzebuje. Ale czy z tego wynika, że nie wolno nam zobaczyć tego, co się udało? Czy zdolność krytyki musi oznaczać niezdolność do zachwytu?
Piszę ten tekst z pełną świadomością ryzyka. Łatwo bowiem pomylić radość ze współczesnej Polski z samozadowoleniem, a dumę z przemian z propagandowym lukrem. Łatwo też uznać, że każdy, kto mówi o pięknie wokół nas, odwraca wzrok od ubóstwa, wykluczenia, kolejek do lekarzy, kryzysu mieszkaniowego, słabości transportu publicznego czy nierówności między centrum a peryferiami. Nie o to jednak chodzi. Przeciwnie, chodzi o dojrzałość spojrzenia. O taką postawę, która pozwala równocześnie widzieć braki i sukcesy, pęknięcia i awans, chaos i wysiłek, niedoskonałości państwa i ogrom pracy wykonanej przez społeczeństwo, samorządy, lokalne wspólnoty, przedsiębiorców, nauczycieli, bibliotekarki, rolników, społeczników, urzędników, architektów codzienności.
czytaj całość na stronach Liberte!