SZTUKA WYWIADU – Teatr Polonia

Kolejny raz w Teatrze Polonia i kolejny raz wychodzę zadowolony, ale też nieco skonfundowany. Bo Sztuka wywiadu nie jest spektaklem, który prowadzi widza za rękę. Raczej zaprasza do nie do końca wygodnej rozmowy – takiej, po której coś zostaje pod skórą, ale nie wszystko daje się od razu nazwać. To teatr, który nie domyka sensów i nie daje prostych odpowiedzi. I właśnie w tym tkwi jego siła.

To ciekawa opowieść, bo mam poczucie, że jest to przede wszystkim opowieść o przemijaniu. O strachu przed zapomnieniem, przed momentem, w którym kończą się pytania, a wraz z nimi kończy się czyjaś obecność. Wywiad – z definicji mający porządkować biografię i sensy – zostaje tu rozszczelniony. Zamiast podsumowania dostajemy niepokój. I świadomość, że każde „podsumowanie” jest w gruncie rzeczy złudzeniem.

Tekst Jarosław Mikołajewski i reżyseria Błażej Peszek budują przestrzeń, w której rozmowa staje się konfrontacją z czasem, a nie z dziennikarką. To nie jest „ostatni wywiad” w sensie medialnym. To raczej próba zatrzymania chwili, zanim wszystko się rozmyje. Próba nazwania tego, co wymyka się językowi, gdy kończą się role i funkcje.

Ogromną rolę odgrywa tu ekscentryzm bohatera. Nie odbieram go jako aktorskiej maniery ani popisu. Przeciwnie – to forma zwrócenia na siebie uwagi, sygnał wysyłany do świata: jeszcze jestem. Ekscentryczność działa jak gest obronny wobec przemijania, jak wołanie rzucone w stronę czasu, który i tak nie odpowiada. Im bliżej końca, tym silniejsza potrzeba bycia widzianym i słyszanym.

Jan Peszek jest w tym spektaklu niezwykle sugestywny. Nie gra pomnika ani legendy. Gra człowieka świadomego końca – i właśnie dlatego uważnego, czujnego, momentami ironicznego, momentami kruchego. Partnerujące mu aktorki nie są jedynie rozmówczyniami; są lustrem, czasem prowokacją, czasem odbiciem lęków, które trudno wypowiedzieć wprost. Dzięki temu napięcie między postaciami nigdy nie jest czysto teatralne – jest egzystencjalne.

Wychodziłem z teatru z poczuciem, że to spektakl nie o zawodzie aktora, lecz o uniwersalnym doświadczeniu: o potrzebie bycia zauważonym, zanim zapadnie cisza. O tym, że bardziej niż śmierci boimy się momentu, w którym nikt już nie pyta. Ten lęk jest tu pokazany bez patosu, ale z brutalną szczerością. I właśnie dlatego tak mocno wybrzmiewa, bo dotyczy nie tylko artystów, lecz każdego, kto w którymś momencie życia zaczyna przeczuwać własną niewidzialność.

I chyba dlatego to przedstawienie zostawia po sobie lekki dyskomfort. Bo dotyka spraw, których zwykle nie chcemy dopuszczać do głosu – a teatr, kiedy jest w dobrej formie, właśnie do tego służy. Zmusza do myślenia po wyjściu z sali, a nie tylko do oklasków. I przypomina, że pytania bywają ważniejsze niż odpowiedzi.

Reżyseria: Błażej Peszek

Światło: Błażej Peszek
Muzyka: Wojtek Kiwer
Scenografia i kostiumy: Jagna Janicka
Asystentka ds. scenografii i kostiumów: Małgorzata Domańska
Multimedia: Paweł Nowicki
Realizacja światła: Adam Szadkowski
Realizacja dźwięku: Michał Suwiński
Producent wykonawczy: Rafał Rossa
Asystent producenta wykonawczego: Michał Kłosiński
Inspicjent: Rafał Rossa
Obsada:
Maria Seweryn, Małgorzata Zajączkowska, Jan Peszek