My Way Krystyny Jandy

Co jakiś czas opisuję jedną z moich pasji, a mianowicie teatr. Dzisiaj – ‚My way’ Krystyny Jandy. To spektakl nietypowy, wymykający się klasycznym ramom teatru… Nie jest to ani monodram w tradycyjnym sensie, ani czysta autobiografia… to raczej coś z pogranicza pogadanki, wykładu, a momentami nawet stand-upu…
Na scenie widzimy Krystynę Jandę nie jako wielką aktorkę, lecz jako zwykłego – a przecież niezwykłego – człowieka… Opowiada o swoich pasjach, słabościach, sukcesach i porażkach, chwilach radości i smutku, codziennych rytuałach i momentach, które zapisały się w historii polskiej kultury… Te historie budują most między Nią a widzami, bo nagle okazuje się, że za ikoną kina i teatru kryje się ktoś bliski, z krwi i kości…
Zestaw anegdot, które Janda snuje, układa się w swoistą mozaikę… Z jednej strony są pełne humoru historie o gosposi Honoracie (przepyszne), które rozbawiają publiczność do łez, z drugiej – przejmująca i mądra opowieść o miłości do Edwarda Kłosińskiego, która tchnie spokojem i ciepłem. Są tam zabawne wspomnienia z planu filmowego, autoironiczne historie z życia prywatnego, refleksje o aktorstwie i sztuce, a także momenty bardziej intymne – o rodzinie, chorobie, przemijaniu… Ta różnorodność sprawia, że spektakl pulsuje życiem: raz bawi, innym razem wzrusza i zmusza do refleksji….
A na koniec rozbrzmiewa ‚My Way’ Franka Sinatry – utwór-symbol, który spina całość niczym klamra. Słowa tej piosenki długo kołatały mi się w głowie, jakby były nie tylko podsumowaniem życia Krystyny Jandy, ale i pytaniem skierowanym do każdego z nas: czy idziemy swoją drogą?
Jak tylko będziecie w Warszawie… idźcie… bo warto…

link do spektaklu

https://www.teatrpolonia.pl/event-data/4338/my-way-monolog-krystyny-jandy-2022-09-20