Łatwogang i WOŚP

Jeśli ktoś próbuje przeciwstawiać pomoc Łatwogangu pomocy Jurka Owsiaka i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, to nie prowadzi żadnej poważnej rozmowy o dobru. On po prostu mąci.

Pomaganie nie jest konkursem piękności, rankingiem zasług ani partyjną tabelką. Nie ma sensu licytować, kto pomaga „bardziej”, „czyściej”, „lepiej” albo „właściwszym ludziom”. Pomoc jednych nie unieważnia pomocy drugich. Dobro nie traci wartości tylko dlatego, że robi je ktoś inny, inaczej, pod innym szyldem, z inną historią i inną energią.

Łatwogang robi swoje. WOŚP robi swoje. Jedni i drudzy uruchamiają w ludziach coś, co jest dziś bezcenne: gotowość, by wyjść poza własną wygodę, własną bańkę, własne „a co ja z tego będę miał?”. I właśnie dlatego próby ustawiania ich przeciwko sobie są tak obrzydliwe. Bo zamiast zobaczyć wspólnotę, ktoś koniecznie chce znaleźć konflikt. Zamiast podziękować, chce podzielić. Zamiast dołożyć cegiełkę, rzuca kamieniem.

Trzeba naprawdę wiele złej woli albo zwykłej głupoty, żeby z ludzkiej solidarności robić pałkę do okładania innych. Najczęściej robią to ci, którzy sami nie pomagają, ale za to bardzo chętnie rozliczają tych, którzy pomagają realnie. Siedzą z boku, mierzą cudzą dobroczynność własną miarką resentymentu i udają, że troszczą się o „prawdziwe dobro”. Nie. Oni najczęściej troszczą się o własną potrzebę przywalenia komuś, kto robi więcej.

Dobro nie potrzebuje wojny domowej. Pomoc nie musi mieć jednego logo. Solidarność nie jest własnością żadnego środowiska. Im więcej ludzi pomaga, tym lepiej. Im więcej inicjatyw potrafi porwać innych do działania, tym większa szansa, że ktoś naprawdę dostanie wsparcie wtedy, gdy najbardziej go potrzebuje.

Dlatego zamiast przeciwstawiać, warto po prostu powiedzieć: dobrze, że jesteście. Dobrze, że wam się chce. Dobrze, że pokazujecie, że w świecie pełnym cynizmu, hejtu i politycznego szczucia nadal można robić coś sensownego dla innych.

Dziękuję, Patryk vel Piotrek. Dzięki, Jurek. I dzięki wszystkim, którzy nie tylko mówią o dobru, ale po prostu je robią.